Pomagać? Tylko odpowiedzialnie

Na dramacie ekskluzywnego niegdyś łódzkiego osiedla wiele osób usiłuje dziś zbijać kapitał polityczny. Nie mówię tu oczywiście o p. Agnieszce Wojciechowskiej von Heukelom, która z mieszkańcami jest od początku i obecnie jako ich pełnomocnik stara się pomóc. Mam na myśli osoby, które chętnie organizują konferencje pod wysokościowcami i obiecują złote góry, szkoda, tylko, że złote góry bez pokrycia.

Walka mieszkańców bloku przy Piotrkowskiej odkryła wierzchołek góry lodowej nieprawidłowości w organizmie spółdzielni. Powiem szczerze, gdyby nie informacja o historycznym gospodarstwie ogrodniczym, uważałabym, że należy w tym miejscu uzupełnić pierzeję. Zaoferowana przeze mnie pomoc w dotarciu do informacji o kolejnych działkach, sprzedawanych przez spółdzielnię, nie była jednak potrzebna. Radziłam mieszkańcom wydzielenie wspólnot od spółdzielni – ale na to było i za wcześnie, i za późno wobec sytuacji finansowej sp-ni. Pierwszy raz mieliśmy do czynienia jako radni z problemem pozbawienia wpływu członków na władze spółdzielni i z tak wielostronnym konfliktem, również  udziałem Gminy. Cześć bowiem problemów sp-ni to sprzedaż terenów kupionych od gminy z bonifikatą na cel uwłaszczenia się spółdzielców – sprzedaż ukrywana od lat i bez ustawowego zwrotu bonifikaty.

Zadałam więc miejskim prawnikom masę pytań, co my, jako Miasto, możemy zrobić dla mieszkańców Manhattanu, prosząc o pomoc prawną dla nich. Otrzymałam odpowiedź – na tę chwilę doradzić, co można zrobić. Poszłam też na pierwsze  spotkanie ze spółdzielcami w szkole przy Żwirki, by poznać problem nie tylko od strony prawnej, lecz również ludzkiej. Ludzie byli zagubieni, bo trudno podjąć kroki, które przełożą się na warunki życia, nie znając ich skutków, byli też pełni gniewu – i trudno im się dziwić, bo zostali odsunięci od decyzji, a będą ponosić ich konsekwencje. A słowo „likwidacja” nie brzmi przyjaźnie…

Pisałam o zbijaniu kapitału na dramacie ludzi. Prawnicy stanowczo odrzucili jako niegospodarność spłatę zadłużenia  Spółdzielni wobec gestorów sieci przez Gminę, tymczasem usłyszałam, że właśnie takie rozwiązanie proponuje część radnych. Gmina nie może być gwarantem spłaty takich zobowiązań. Nie wolno też na taki cel wydawać publicznych środków z rezerwy na działania antykryzysowe! Szanowni koledzy radni, uważajcie na obietnice! Pomagać trzeba odpowiedzialnie, a nie robić zamieszanie…

Dzięki uporowi spółdzielców, pracy pełnomocnika, ale też biura prawnego UMŁ, udało się zażegnać bieżący problem braku prądu. Wierzę, że obecnie już do takiej sytuacji nie dojdzie. Ale bardziej pomogłaby bieżąca pomoc w zrobieniu zakupów przez młodzieżówki partyjne, niż nieprzemyślane obietnice w świetle kamer. Mam nadzieję, że ostatnie spotkanie, w którym miałam okazję uczestniczyć na zaproszenie spółdzielców wraz z mec. Marcinem Górskim, dzięki m. in. jego rzetelnym, bezstronnym wyjaśnieniom, pomogło podjąć rozważne decyzje.

Więcej nie obiecujmy, jak nie możemy dotrzymać obietnic.

Poniżej – opinia prawna, dot. możliwych (i niemożliwych) form pomocy ze strony Gminy.

 

WP_20141020_14_58_46_Pro WP_20141020_14_59_16_Pro WP_20141020_14_59_30_Pro WP_20141020_14_59_39_Pro WP_20141020_14_59_50_Pro

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>