Budki pana prezydenta

Unikam, na ile się da, komentowania politycznych imprez na tym blogu, trudno jednak nie zabrać głosu po wypowiedzi odwołanego w referendum prezydenta. Podczas konwencji wyborczej PiS, pan Kropiwnicki perorował o niszczeniu przedsiębiorczości w wyniku usuwania handlowych budek z pasów drogowych. Przyznaję, jestem przeciwnego zdania i wiele razy domagałam się, by równo traktować drobnych przedsiębiorców – usuwać budki, a za cenę zajęcia pasa drogowego oferować najem wyremontowanego parteru kamienicy.

Jak to „równo traktować”, zapytacie?

Nie, nie ma tu pomyłki. Rozmawiałam kiedyś z właścicielem kilku takich budek i byłam zaskoczona, jakie fory dostają tacy przedsiębiorcy w porównaniu z wynajmującymi lokale w kamienicach. I wcale nie chodzi tylko o koszty! Przede wszystkim – budka jest najbliżej klienta, czeka na niego na rogu i przy ruchliwym przystanku, na szerszym chodniku i na czymś, co powinno być trawnikiem. Bo może stanąć praktycznie wszędzie! (Co więcej, dużo budek jest podnajmowanych od osób, dzierżawiących teren i będących właścicielami stoisk.)

Że to wygodne i dla klienta? Oczywiście. Ale ten klient skądś przyszedł. I jak może z takim punktem konkurować warzywniak w parterze kamienicy, której nie przysunie się do tego przystanku i za który trzeba więcej zapłacić? Zastanawialiście się kiedyś, czemu tak dużo jest ziejących potłuczonymi szybami handlowych parterów, choć pawilon kami obok znakomicie prosperuje? A myśleliście kiedyś, w jakich warunkach sanitarnych pracują ludzie w takim miejscu?

Niedawno odbyła się dziarska obrona drewniano-stalowej budki przy jednej ze śródmiejskich ulic. Faktycznie, pracują tam bardzo sympatyczne panie, a warzywa są świeże i smaczne. Czy mniej smaczne byłyby, gdybyśmy kupowali je, wchodząc na parter sąsiedniej fabryczki, a właścicielki ponosiłyby takie same koszty? Jak fajnie byłoby usiąść przy sklepiku, stoliku, zjeść umyte na miejscu czereśnie?

Jakiś czas temu niedaleko pojawiła się konkurencja – a jakże, kolejny niby tymczasowy pawilon przy samiutkim skrzyżowaniu. Psujemy miasto, udając wspieranie przedsiębiorczości, a Pan jeszcze do tego nawołuje. Wstydziłabym się.

Tak, uważam, że warzywniak to podstawa zaopatrzenia w mieście, a nawet, że powinno ich być więcej. I dlatego lokale na warzywniaki w kamienicach powinny być tanie.

Rozmawiałam o przeniesieniu sprzedaży z właścicielką, a z prezydentem o zaoferowaniu pani małego lokalu przy tej samej ulicy, ba, 5 kroków od obecnego miejsca. Zostało, jak dotąd, budka zawsze wygra, a krótkowzroczny polityk zarobi punkty. Tylko czy o to chodzi w naprawianiu miasta i rządzeniu nim?

Czy nie jest Pan zadowolony, że udało nam się usunąć handel chińskimi majtkami spod siedziby ZChN? Naprawdę?

One thought on “Budki pana prezydenta

  1. Podczas konwencji wyborczej radna, która nigdy nie buntowała się przeciwko remontowi Piotrkowskiej doznała olśnienia, że ten remont był niepotrzebny. Polecam lekturę Strategii rozwoju ulicy Piotrkowskiej szanownej kandydatce. Jest tam wiele zapisów, których realizacji pani się jednocześnie domaga i które krytykuje. M. in. likwidacja budek handlowych, estetyka riksz i rikszarzy, wymiana oświetlenia, infrastruktury podziemnej i nawierzchni, meble miejskie. Zaniki pamięci czy celowe robienie ludziom wody z mózgów? http://bip.uml.lodz.pl/index.php?str=83&id=23286

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>