Jak ministerstwo pokazało fucka Fakorze

Tekst z 23 czerwca 2012, a jednak nadal aktualny…

Ten moment wisiał nad miastem jak miecz Demoklesa. Pomimo prawomocnej decyzji o wpisie do rejestru zabytków w Dniu Ojca’2012 znika kawał naszej historii. Znany łódzki inwestor-wyburzacz, wycierający sobie usta przywiązaniem do naszego miasta postawił na swoim – przekonał ministra, generalnego konserwatora zabytków i radę konserwatorów, że 3 pierwsze przęsła unikatowej konstrukcji maja większą wartość od pozostałych, równie przecież oryginalnych i że wielkopowierzchniowego sklepu nie da się umieścić w wielkopowierzchniowej konstrukcji. Decyzją ministra uznano, iż cenniejsze od konstrukcji żelbetowej, zachowanej dotąd w całości, wymyślonej specjalnie dla przekrycia dużych powierzchni jest portiernia czy niczym nie wyróżniający się komin. Naruszono zasadę integralności zabytku w imię interesu prywatnego, bez przyjrzenia się nawet wiarygodności inwestora, choć w innych sprawach (http://www.orzeczenia-nsa.pl/wyrok/i-sa-2180-03,1fd6b9e.html) potrafiono sprzeciwić się nawet podziałowi działek z obiektami zabytkowymi. Tymczasem integralność zabytku jest jedną z podstawowych zasad wyznawanych nawet przez UNESCO (http://www.unesco.pl/kultura/dziedzictwo-kulturowe/swiatowe-dziedzictwo/kryteria/).

To pierwszy znany mi raz, gdy tak „zacne grono najwyższego szczebla” otwarcie pokazało fucka rzeszy ludzi broniących zabytku po nocach, podważyło kompetencje doświadczonego konserwatora wojewódzkiego i autorytetów w dziedzinie określania wartości zabytków. To pierwszy znany mi raz, gdy uznano, że wystarczy kawałek integralnej, oryginalnej konstrukcji by oddać piękno całego założenia fabrycznej hali. W dodatku zrobiono to mimo uznania za mało wiarygodne ekspertyz podrzucanych ministerstwu przez Włocławek Plaza…

W imię czego? Budowy kolejnego hipermarketu? Śmiem wątpić. Nauczeni doświadczeniem wiemy jak wygląda inwestycja Plaza Centers, dla której rozwalono w pył Norbelanę. Gdyby ta firma miała zamiar faktycznie budować, nie tylko wyburzać, z pewnością bardziej opłacałoby się zrobić to na działce przy Żeromskiego, a nie kilometr od Carrefour’a.

Nasze miasto traci przemysłową katedrę, to „zacne grono” straciło dobre imię. Tylko kto w obecnych czasach dba o zachowanie dobrego imienia?

I kto interes społeczny, wpisany do Ustawy o Ochronie Zabytków traktuje poważnie? Pamiętajmy, naród bez historii nie istnieje, miasto bez historii jest styropianową wydmuszką.

Może czas tworzyć listę „Zabytki utracone w wyniku działalności MKIDN”?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>