Czy trzeba wyprzedawać brylanty babci

Od paru lat wisi nad nami widmo sprzedaży dwóch bardzo cennych nieruchomości przy samiutkiej Pietrynie, pod numerami 272a i 272b (fot. Adam Brajter). Dotychczasowi gminni lokatorzy mieszkają już w innych miejscach, po interwencjach w jednym z budynków majątku pilnuje jeszcze przed złomiarzami Narodowy Instytut Dziedzictwa. Parę dni temu w skrzynkach w pokoju radnych znalazły się złożone na pół karteczki z projektem uchwał, pozwalających na sprzedaż brylantów, odziedziczonych po braciach Steinertach. Brylantów przybrudzonych błotem, pozbawionych oprawy pięknego ogrodu i obrączki fabryki, ale bardzo dla nas cennych. Czy zmiana właściciela jest szansą, czy zagrożeniem dla zabytków?

Z pewnością pałac fabrykancki to nie miejsce na lokatorskie mieszkania, nie nadaje się też na tanie biura. Nie powstanie w niej Biedronka, marzenie większości łódzkich inwestorów. Potrzebuje ręki gospodarza, który doceni, zadba i pokocha na lata. Gmina z pewnością nie była takim gospodarzem – i w mojej opinii należy jej się za to bardzo kosztowna czerwona kartka od służb konserwatorskich. Nad pałacowymi wnętrzami wynajmowanymi na mieszkania nie było żadnej kontroli i większość z nich została odarta z tego, co unikalne i wartościowe. Czy sprzedając te zabytki na (prze)targu zapewnimy przywrócenie im blasku brylantów? Czy mamy taką gwarancję?

Możemy załączyć do specyfikacji przetargowej szczegółowe wytyczne konserwatorskie? Możemy. Możemy nakazać rozpoczęcie i zakończenie prac w określonym terminie? Możemy. Tak samo, jak nakazaliśmy to przy sprzedaży kamienicy na rogu Piotrkowskiej i Zielonej – przed jesienią odartej z dachu i niszczejącej. Przecież roboty się zaczęły. I nie jest to jedyny przykład.

Możemy ułożyć je w nieprzekraczalny harmonogram prac z obowiązkiem odsprzedania gminie w przypadku jego niedotrzymania? Zaznaczyć, że oba budynki ma kupić jeden nabywca i oba budynki spójnie remontować? Wg urzędników w Bielsku Białej można, ci łódzcy mają duże wątpliwości. Czy zobowiązania pierwszego nabywcy w całości przechodzą na kolejnego? Nie wszystkie. Moich obaw nie podzieliła na piątkowym posiedzeniu większość Komisji Planu, szkoda.

Póki nie wyjaśnimy wszystkich wątpliwości i nie sformułujemy takich zapisów, które zapewnią łodzian, że te charakterystyczne i magiczne budynki będą krok po kroku, pod okiem konserwatora, pieczołowicie przywracane do życia, a nowy właściciel od czasu do czasu pozwoli nam się nimi cieszyć, poczekajmy. Może poszukajmy dzierżawcy, może pomyślny o muzeum łódzkiej architektury. Wiem, nie będzie dochodu, ba, wydamy więcej, ale może warto? Wyprzedaliśmy fabryki, może warto zatrzymać choć te babcine brylanty?

Zdjęcie: Adam Brajter (dziękuję)

 

4 thoughts on “Czy trzeba wyprzedawać brylanty babci

  1. Cudne kamieniczki trzeba uratować najlepiej jako dobro publiczne. Najlepiej, by pozostały miejskie. Pamiętam, że w jednym z pałacyków była biblioteka miejska. Czy nie mogłaby tam powrócić? Czy po zlikwidowaniu przez wszechwładnego prezesa Diducha ze Spółdzielni Śródmieście nie mógłby się tam przenieść klub Manhattan, czyli dzielnicowy dom kultury, tak niezmiernie potrzebny lokalnej społeczności – od dzieci i młodzieży po starsze panie i artystów? Przecież po likwidacji Manhattanu dzielnica stała się pustynią kulturalną, a bardzo by się przydało takie miejsce, gdzie dzieci i młodzież mogliby uprawiać zajęcia artystyczne – malować, rzeźbić, tańczyć, grać, a starsi spotkać na wystawach, pośpiewać w chórze czy także pouczyć się malarstwa lub fotografii. Jest coraz więcej starszych osób, które bardzo potrzebują miejsca, w którym mogłyby realizować swoje zainteresowania. Dzięki temu miasto miałoby pieczę nad odrestaurowanym budynkiem i byłby potężny pożytek społeczny. To wydaje się działalność niepożyteczna, ale ona właśnie jest pożyteczna, tylko w dalszym horyzoncie czasowym. Młodzież, która coś robi, w tym czasie nie niszczy innych obiektów, rozbudza swoje aspiracje i w rezultacie prawdopodobnie nie zasili szeregów lumpenproletariatu, o co bardzo łatwo w braku alternatywnej propozycji pod ręką, niedaleko miejsca zamieszkania.
    Ale też nie do końca głupie jest posiadanie przez miasto pięknych i nietanich mieszkań na wynajem. Są niezwykle potrzebne dla młodych ludzi, którzy wiążą się z Łodzią, ale nie chcą przykuwać się do jednego miejsca wieloletnim kredytem. takie wynajęte mieszkanie miasto-właściciel może przecież kontrolować.

    • Miasto jest właścicielem ponad 7 tys. kamienic, cennych i bezwartościowych. I nie jest w stanie udźwignąć remontu wszystkich. Natomiast tak ważne zabytki jak Pałac Steinertów trzeba sprzedawać bardzo ostrożnie albo nie sprzedawać wcale.
      Galeria Manhattan funkcjonuje już w lokalu miejskim na Piotrkowskiej, UMŁ nie jest więc zupełnie obojętny wobec takiego potraktowania ważnej dla miasta placówki. Zgadzam się, że inwestycje w młodzież, w bezpłatne, wartościowe zajęcia to inwestycja w przyszłość. Usiłuję właśnie znaleźć taką funkcje dla budynku sali sportowej (niegdyś ŁKS-u) przy Pogonowskiego. Proszę trzymać kciuki, by się to udało – obiekt urokliwy, a w okolicy ogromne potrzeby zapewnienia dzieciakom zajęcia.
      W ramach programu Mia100 Kamienic startuje program mieszkań na start – zobaczymy, czy się przyjmie. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>