I have a dream

Każdemu wolno mieć marzenia, czasem marzenia zdominują sen i nie chcemy się z niego budzić.

W moim śnie wychodzę na ulicę, nie potykając się o krzywy chodnik, ani o studzienki zapomniane przez ZWiK czy PGE. Otoczone żeliwnym ogrodzeniem trawniki strzyże sąsiad – w tym tygodniu jego dyżur. W ubiegłym roku zieleń miejska zadbała o drzewa, wreszcie przestały chorować i tracić konary w podczas wichur. Do grafitowej tablicy na drobne ogłoszenia kobieta spod 34 znowu przypina ogłoszenie o swoim kocie-wędrowniku, uważa, by nie zakleić plakatu o sobotnim pikniku – zapraszają ci spod 20. Muszę się z nimi umówić na kawę w Pychotce. Przepuszcza mnie wolno sunący samochód i dwójka rowerzystów na pasie obok. Nie zatrzymali się z powodu dziury przed pasami. Pamiętam jeszcze czasy oblepionych strzępami ogłoszeń latarni, brrr… jak my mogliśmy tak żyć?!

Późno trochę, wszystkich dopada jesienne lenistwo. W parku dzieciaki przepisują od siebie lekcje na ławkach, wieczorem przybiegną tu pograć w kosza. Obok dwóch stałych bywalców ustawia na stole warcaby, a starsza pani z Jaracza sączy zieloną herbatę w kawiarnianej altance. Na przystanku rządek kumoszek okupuje wszystkie ławki (dobrze, że jest ich więcej, to nie zabrakło). Te 6 minut postoję. Pięknie są pomalowane te nowe tramwaje, dobrze, że dzwonią przed wjechaniem na przystanek, bo jak się człowiek zagada, to czasem trudno je usłyszeć. Czasem tęsknię za klekocącymi 805-tkami sprzed lat. Przez czyściutkie szyby widzę, że stoją rusztowania przed kamienicą obok tej Auerbachów. No, nareszcie, bo ile może straszyć w pięknie wyremontowanej pierzei. O, na 42 wymienili szyld, tamten poprzedni chyba bardziej mi się podobał, ale widocznie uznali, że do nowej elewacji warto zmienić i szyldy. Nie mogę się zdecydować, czy to jednak nie powinny być kuliste akacje zamiast miłorzębu.

Mój przystanek, gazeciarz wtyka mi w garść gazetkę ngo (powinni wybrać papier eko!) – tyle się znowu dzieje, że trudno wybrać gdzie wyskoczyć w piątek. Może kino w tramwaju? A może nocne tai chi w parku? Zdecydujemy wieczorem, przy winku na balkonie. Teraz czas do roboty – tyle w tej Łodzi problemów do rozwiązania! Znowu ktoś wypisuje urzędnikom, że chce kupić zabytek do renowacji , a tu wszystko już zrobione. Nawet Kaliski już odbudowany, kolej w końcu znalazła stare kolumny, za moment oddają perony retro. Może tak odbudowaliby pałac w Julianowskim? Bo synagoga na ukończeniu. I jeszcze trzeba znaleźć starą fabrykę dla MIT-u, też sobie wymyślili… Dziś otwarcie nowej miejskiej pływalni dla dzieciaków z śródmieścia. Poprzednią, Anilany z salą do ćwiczeń, bierze klub seniora.

Czas chyba pomyśleć, co wpisać do budżetu na przyszły rok. Wszystko, co najważniejsze już jest. Ludzie wychodzą na klatki schodowe swoich kamienic i zastanawiają się, czy nie czas, by odnowić i mieszkanie. Są inwestorzy to jest praca (byle starczyło uzbrojonych terenów pomiędzy pasami zieleni na obrzeżach). Miejsc w żłobkach i przedszkolach nie brakuje. Szkoły doposażone, dodatkowe bezpłatne zajęcia świetnie się sprawdzają. Ulice czyste i wyremontowane. Może czas na stadion? Może zrobimy ten wiadukt na Górnej?

Właśnie, może wtedy czas na stadion i na wiadukty? O, tak wtedy z pewnością.

Miałam sen… fajny sen.

2 thoughts on “I have a dream

  1. W kategorii Pani blogu „coś smutnego” mam informacje o smutnym losie zabytkowego budynku gospodarczego, który Pani niegdyś wizytowała – i kilka fotek z dnia wczorajszego, które wysłałem „do Pani wiadomości” na adres mailowy, wskazany w BIP.

    Przywrócić budynkowi jego świetność i funkcjonalność – takie były moje marzenia.

    Miałem sen…. fajny sen

    A teraz, rozbiórka, gdyż budynek zagraża już bezpieczeństwu.

    Łączę wyrazy szacunku.
    Piotr Heyman

    PS. Żałuję, że nie umiem tych fotek tu opublikować. I nawet nie wiem, czy ten wpis się ukaże na Pani blogu, gdyż z niewiedzy nie wypełniłem pola „witryna internetowa” Ale niech tam.
    A może otrzymam od Pani instrukcję, jak dokonać tu ich publikacji? Jest na co popatrzeć.

    • Przepraszam, przegapiłam post w zalewie spamu. Nie będzie żadnej rozbiórki stajni i koniec. Czy po naszej wizycie w An-ie coś się ruszyło?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>