Plan, którego nie ma lub Sokołówka Gate

Skopaliśmy studium. Może nie do końca my, może poprawianie Studium, a nie sam dokument, ale można było pewnie prześwietlić je od litera po literze i wykreślić wszystkie ukryte skrawki nowych bloków pomiędzy willami, przycupnięte za węgłem kolejne centra handlowe, publiczne drogi do prywatnych odrolnianych działek, które nie powinny być zabudowywane i te nakreślone delikatną linią na mapce śmiałe arterie z wiaduktami, po cennej zieleni, a niekoniecznie potrzebne. Mimo zaangażowania i ogromnej woli poprawienia niepoprawialnego, ileś takich pułapek umknęło uwadze Naprawdę Bardzo Mądrych Osób i teraz wyłazi przy każdym prawie planie miejscowym.

Tak było i w przypadku najsłynniejszego w Łodzi planu, z którego nieuchwalenia będą się spowiadać radni, w tym ja. Niezależnie od tego, czy min. Nowak da nam w końcu zachodnią obwodnicę Łodzi, czy nie, przypadek tego planu pokazuje jak każdy błąd mści się na mieszkańcach, projektantach i władzach. Ale przede wszystkim na mieście, które ma szanse „zyskać” naprawdę duże blokowisko na terenach, które mieliśmy chronić jako tereny naturalnej zieleni.

Tak naprawdę to po to potrzebny był plan, bo drogę, wąską czy szeroką jako dojazd do S14  i tak można zbudować sprawnie i w każdej chwili, korzystając ze specustawy drogowej. Doszło jednak do kuriozalnej sytuacji, w której Instytut Ekohydrologii krytykuje plan ochronny – bo i cóż to za ochrona, skoro przez sam środek wartościowego, naturalnego obszaru wytyczamy dwupasmową drogę z betonowymi mostami i wiaduktami, ślimakami (nie, nie chodzi o winniczki)? Drogę, z której do rzeczki i do gruntu będą spływać oleje, smary, kurz, sól drogowa i zwykłe śmieci.

Szanuję walkę mieszkańców osiedla, obok którego miał biec łącznik do S14 i doceniam ich naprawdę profesjonalne zaangażowanie. Ale wiedzieli po co tuż obok jest pusty pas bez zabudowy i zaryzykowali – i tak zbudujemy/kupimy tam domy. Ktoś kiedyś zaprojektował tę drogę wtedy prawie na pustkowiu i przez lata wpisywał ją w dokumenty, strategie i plany. Ona była pierwsza! Wiadomo też z pisma GDDKiA, że ani myślą przesuwać węzeł obwodnicy „bo Łódź zmieniła zdanie”. Przebieg proponowany przez protestujących nie mógłby też pełnić roli obwodnicy Zgierza – nie zgadzam się z protestującymi, że to nie nasza sprawa. Zgierz, Pabianice, Ozorków itp. to jest nasza sprawa jak najbardziej i musimy oduczyć się myślenia tylko o sobie.

Każdy z radnych musiał zadać sobie tak naprawdę pytanie „Co gorsze – droga czy osiedle?”. Ja, mimo ciągłych bitew z drogowcami zdecydowałam, że osiedle. Miałam do tego publiczne zapewnienie prezydenta, publiczne i zaprotokołowane, że bez dodatkowych analiz i zgody Rady te przeskalowane drogi tam nie powstaną. Inni radni zdecydowali inaczej i nie uwierzyli. Wierzę, że była to podpowiedź tylko na to pytanie. I nie mam nic przeciwko temu, by wszystkie literki alfabetu to sprawdziły.

A my zajmijmy się wreszcie tym, co doprowadziło do tego zamieszania – weźmy się za Studium. I ogarnijmy apetyty drogowców na dojazdy do autostrad szersze od autostrad.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>